Dlaczego nie powinno się poddawać zwierząt testom?

1. Wyniki testów na zwierzętach nie mają odzwierciedlenia w przypadku ludzi.

Doświadczenie na zwierzętach nigdy nie może dać pewnych wskazówek jeżeli chodzi o wynik tego samego eksperymentu na człowieku.
(Dr Robert Koch, „Report of the Royal Commission” 1906/12, s. 31)

2. Żadne testy nie wykażą dostatecznej liczby skutków ubocznych, jakie specyfik może wywołać. Wykazać mogą to jedynie długoletnie obserwacje stosowania substancji przez ludzi.

Wiedza uzyskana podczas doświadczeń na zwierzętach jest często nietrafna w stosunku do istot ludzkich, prawie na pewno jest nieadekwatna i może być nawet myląca.
(Prof. Arnold D. Welch, Departament Farmakologii na Uniwersytecie w Yale)

3. Na rynku istnieją miliony przetestowanych składników oraz gotowych substancji, których nie ma potrzeby analizować ponownie w formie testów na zwierzętach. Częstokroć jednak używa się zwrotów marketingowych pokroju: nowatorska formuła. Często jest to po prostu wynik powołania ekipy laboratoryjnej, która bada wcześniej już zbadany składnik kosmetyczny. Pomimo faktu, że testom poddawane są zwierzęta, to w końcowym etapie i tak testowany produkt jest na konsumentach. Tylko kontakt danej substancji z człowiekiem wskaże prawidłowości, które mogą potwierdzić bądź wykluczyć działanie produktu. Stąd często dane substancje, pomimo poddawaniu ich przez lata testom na zwierzętach – są z rynku wycofywane z powodów uczuleń, zatruć bądź zgonów konsumentów.

Organizmy człowieka i zwierzęcia wykazują uderzające różnice jeżeli chodzi o wrażliwość na związki chemiczne. Ludzkie reakcje alergiczne na lekarstwa są nie do przewidzenia na podstawie doświadczeń na zwierzętach. Jest uzasadnionym pytanie, jakie w ogóle poważne medyczne odkrycia zostały dokonane dzięki doświadczeniom na zwierzętach. Postulat, aby doświadczenia na zwierzętach, gdzie tylko to możliwe, zastępować metodami alternatywnymi, jest nagląco ważny i powinien być przez nas, lekarzy, popierany.
(Dr Balz Widmer, „Schweizerische Arztezeitung” 1978, 16 sierpnia)

4. Istnieją obecnie już zaawansowane technologie, które potrafią lepiej ocenić nowy składnik, niż obserwacje torturowanych zwierząt.

Nie wierzę, aby cierpienia, które zgotowałem zwierzętom doświadczalnym ­ a było ich niestety wiele ­ w najmniejszym choćby stopniu pomogły ludzkości.
(Dr Richard Ryder, „Sunday Mirror” 1974, 24 luty)

5. W końcu ostatnia kwestia, mianowicie moralność i humanitarność, które (ponoć) są oznaką człowieczeństwa.

Jakie są alternatywy dla testów na zwierzętach?

Kultury komórkowe wykazują, czy dana substancja jest trująca, wpływa ujemnie na dziedziczność cech lub jest rakotwórcza .

Tolerancja skóry może być zbadana systemem „SKINTEX”, sztucznym systemem, który pozoruje budowę i funkcjonowanie ludzkiej skóry.

Do badań na tolerancję błony śluzowej stworzono odpowiedni sztuczny system o nazwie „EYTEX”. Tu są do dyspozycji także systemy „Test kurzego jaja” i uzupełniająco testy kultury komórkowej.

Z naukowego punktu widzenia, nowe metody mają przewagę nad testami na zwierzętach. Warunki wyjściowe do badań są ustalone bardzo dokładnie, ponieważ w przeciwieństwie do zwierząt, kultury komórkowe i systemy sztuczne nie są zależne od wahań i zmian samopoczucia, które mają bardzo duży wpływ na wyniki testów. W przypadku zastosowania systemu kultur komórek ludzkich lub systemów sztucznych, ukierunkowanych na warunki ludzkie, można uniknąć problemów z badaniem tolerancyjności.

Produkty końcowe mogą być wreszcie testowane pod względem ich tolerancyjności na ochotnikach, podobnie jak uprzednio testowano je na zwierzętach.

Co oznacza, że na opakowaniu jest napis „produkt nietestowany na zwierzętach”?

Prawo europejskie zabrania testowania gotowych produktów kosmetycznych (czyli już gotowego do sprzedaży). Najczęściej producenci posługują się właśnie napisem na opakowaniu: Produkt nie był testowany na zwierzętach. To nie mówi konsumentowi zbyt wiele ponad fakt, że producent podkreśla, iż nie działał wbrew prawu.

Istotniejszą kwestią jest bowiem problem testowania poszczególnych składników stosowanych do produkcji danego produktu. Wymagamy od producentów, aby używali składników, które nie były testowane na zwierzętach oraz aby wymagali takiej deklaracji od swoich dostawców. Właśnie od powyższych faktów uzależniane jest umieszczenie danej firmy na liście.

O co się więc rozchodzi, skoro produkty końcowe nie są na zwierzętach testowane?

Testowanie składników:

Wiele osób wyobraża sobie, że wiwisekcja polega na używaniu zgodnie z przeznaczeniem gotowego produktu do sprzedaży. Wyobrażamy sobie królika z tuszowanymi rzęsami czy psa z pomalowanymi paznokciami. Rzeczywistość jest dużo bardziej drastyczna, bowiem w znaczącej większości przypadków testom poddawane są poszczególne składniki produktu, które są stosowane na skórę, błony śluzowe, mięśnie, wprowadzane do układu pokarmowego czy nerwowego.

Koncerny:

Niektóre firmy nie testują swoich produktów jak i składników na zwierzętach, jednakże udziały tejże firmy wykupione są przez duży koncern, do którego te firmy należą. Gdy ten duży koncern jest niemoralny i nieetyczny, a należy do niego mniejsza firma, której polityka może być inna – dochodzi kwestia moralności konsumenta, czy mimo wszystko chcemy zasilać finansowo koncern i wspierać jego mniejszą firmę, która w mniejszym bądź większym stopniu jest od niego uzależniona.

Chiny:

Produkt, który ma wejść na rynek chiński, zgodnie z prawem Chin, musi zostać przetestowany na zwierzętach, nawet, jeśli od lat funkcjonuje na rynkach innych krajów bądź całych kontynentów i przeszedł najważniejszą weryfikację – na kupujących produkty ludziach. Władze chińskie jednakże upierają się nad pozostaniem przy testach na zwierzętach. Częstym argumentem władz chińskich jest przekonanie, że obywatele Chin mają inną skórę i organizm od reszty nacji świata, przez co domagają się testów na zwierzętach. Pomimo częściowej zmiany prawa na korzyść zwierząt, wciąż nie wszystkie produkty mogą funkcjonować na terenie tego kraju bez konieczności poddania ich wiwisekcji.

W jaki sposób testuje się na zwierzętach produkty higieniczne czy spożywcze?

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że testowanie pewnych produktów może być drastyczne dla zwierząt. Myśląc, że wiwisekcji poddawane są jedynie ukończone produkty przeznaczone do sprzedaży, wyobrażamy sobie, że testowanie podpasek czy napojów gazowanych wcale nie musi być drastycznie.

To, że nie są testowane gotowe produkty wyjaśniły już wcześniejsze punkty. Niemniej jednak warto wiedzieć, że testom mogą być poddawane najróżniejsze części gotowego produktu, jak substancja chłonąca w podpaskach, wybielacz zapewniający biały kolor, barwnik sznurka od tampona czy słodzik w gazowanym napoju. Często również dany produkt jednej firmy mógł być wolny od wiwisekcji, jednak powołano do badań laborantów, którzy przebadają inny, tej samej marki.

Często też kontrowersje budzi fakt, że produkty spożywcze dla zwierząt są testowane na zwierzętach. Oczywistym jest, że test konsumencki najlepiej aby był właśnie przez nie przeprowadzony. Niemniej firmy nie zawsze robią to w sposób dobrowolny, w oczekiwaniu na aprobatę bądź dezaprobatę zwierzęcia. Niektóre firmy wykorzystują drastyczne testy w postaci wprowadzania sondom karmy do żołądków do momentu rozerwania i inne, które nie przełożą się na smak ani zdrowie naszych podopiecznych. Warto zatem unikać firm, które parają się tego rodzaju działalnością na rzecz innych, które nie pozwalają przy produkcji krzywdzić zwierząt.